Goblin Slayer jako manga jest dość specyficzny – na pierwszy rzut oka może się wydawać że jest to tylko brutalne katowanie goblinów, wszechobecny gwałt na biednych wieśniaczkach i co bardziej pechowych poszukiwaczkach przygód, dobry styl artystyczny i powierzchownie egzekwowana wizja tak bardzo lubianego „dark fantasy”.

Czytając więcej z czasem dowiadujemy się jednak, że GS to coś więcej – m.in. przygody na wzór sesji (a)DnD, mniej przyjemna strona przygód, problemy świata opanowanego przez monstra, dramat niedoświadczonych awanturników, czy bezwzględność samego świata przedstawionego – i tutaj szukając czegoś „podobnego” może niekoniecznie oczekujemy tego samego od nowych pozycji.

Poniżej możecie znaleźć propozycje innych mang, podzielonych ze względu na oczekiwania.

A) Szukam czegoś z tego samego uniwersum.

Oczywistym wyborem będą w tym wypadku mangowe spin-offy i oryginalna powieść.

Powieść jest oczywiście najlepszą opcją patrząc pod kątem „pełnego obrazu” – otrzymujemy pełne opisy sytuacji, pominięte wszelkie pomniejsze wątki, więcej zielonych okropności, czy po prostu – więcej materiału.

Natomiast jeśli chodzi o mangowe spin-offy to obecnie najważniejsze będą poniższe dwie pozycje:

1. Goblin Slayer Gaiden: Year One
2. Goblin Slayer: Brand New Day

Year One jest kanonicznym spin-offem skupiającym się na „szlifowaniu” fachu Orcbolga(czyli chronologicznie dzieje się przed właściwią historią). Całość zaczyna się od nieszczęsnej sceny napadnięcia goblinów na wioskę protagonisty i bardziej wnikliwego przedstawienia wydarzeń, które rzutują na podejście i chęć wiecznej zemsty na zielonych; z czasem jednak dochodzimy do rzeczy istotniejszych – czyli treningu, pierwszych przygod, planach i przygotowaniach oraz drogi do przyjęcia tytułu „Goblin Slayer”.



Całość, przynajmniej początkowo charakteryzuje się podobnym poziomem brutalności, przemocy seksualnej i nienawiści ociekającej z narracji – dopiero z czasem zaczyna przybierać czegoś na formę bardziej informatywnego dziennika zawierającego sporo ciekawych informacji i dających o wiele lepszy obraz uniwersum powieści.

Manga jest ilustrowana przez kogo innego(Kendo Sakaeda), jednak w „podobnym duchu artystycznym”, za skrypt scenariusza odpowiedzialny jest ponownie Kumo Kagyuu.

Brand New Day to trochę inna sytuacja – to zbiór często niepowiązanych fabularnie historii w świecie GS-a dziejących się przed lub obok właściwej historii. Jest to ciekawe spojrzenie na bohaterów pobocznych(jak choćby wątek młodych awanturników zaczynających przygodę ze szczurami w kanałach) i ich zmagania; poza tym okazjonalnie pojawia się sam protagonista głównej historii, czy bohaterowie drugoplanowi. Nierzadko zamieszczane są nawiązania do świata rzeczywistego, czy burzenie czwartej ściany przez lżejsze wątki „codziennego życia”.



Ta pozycja jest akurat krótka – to zaledwie 12 rozdziałów, ponadto ilustruje ją zupełnie kto inny(Masahiro Ikeno) – natomiast za skrypt nadal odpowiedzialny jest oryginalny twórca. Brutalności i przemocy jest tutaj o wiele mniej(momentami nawet brak), pozycję należy traktować jako dopełnienie do głównej historii lub „ciekawostkę”.

B) Szukam „po prostu” podobnego dark fantasy, z brutalnym światem, przemocą seksualną i ciekawymi bohaterami.

W tym wypadku najpopularniejszym i właściwie najbardziej trafnym poleceniem będzie klasyczny Berserk – niestety prawdopodobnie nie ujrzymy nigdy zakończenia mangi, jako iż twórca zmarł całkiem niedawno ale jest to nadal 40 tomów znakomitej mangi dark fantasy z krwi i kości znanej i szanowanej na całym świecie.



Charakteryzuje się ona przede wszystkim mrocznym i bezwględnym światem – pospólstwo ma naprawdę przekichane, „bohaterowie” nierzadko schodzą na ścieżkę nierządności, zarobek oparty na grabieży i najemnictwie dla obcych armii jest zupełnie normalny i nikt specjalnie sie nie przejmuje losem biednych wieśniaków.

Jednak pod płaszczem tych wszystkich nieprzyjemności kryją się również ciekawi bohaterowie – w tym przypadku mamy możliwość śledzić poczynania młodego najemnika, który od samego początku zmagał się z przeciwnościami losu(nawet okoliczności narodzin Gutsa były dość przykre); dochodzą tu różni „barwni” kompani, „promieniejący” herosi, czy po prostu… wróżki-śmieszki, rzucający meta-humor.

Jest to opowieść przede wszystkim o zemście – ale po drodze przechodzimy przez naprawdę masę ikonicznych i zapamiętywalnych wydarzeń, krwawywch bitew, czy po prostu dynamicznych i ciekawie rozrysowanych potyczek.

C) Szukam czegoś bardziej skupiającego się na adventuringu.

W tym wypadku najlepszym wyborem będzie Nozomanu Fushi no Boukensha – pod względem „przygotowań do przygody”, opisu doświadczeń, dedukcji i bardziej realistycznego podejścia – będzie to nawet lepsza pozycja niż sam GS(zasadniczo tematycznie to prawdopodobnie obecnie najlepsza tego typu publikowana manga).

Nozomanu Fushi no Boukensha cover
Traktuje ona o doświadczonym poszukiwaczu przygód(działającym m.in. jako wolontariusz-mediator dla gildii poszukiwaczy), który nieszczęśliwie trafia na potężną, prastara istotę – nie uruchamia się tutaj żadne magiczne „nakama power”, nie wchodzi plot armor, ani nic innego przypadkowo nie ratuje bohatera – spotkanie to jest dla niego śmiertelną pomyłką, ginie na miejscu.

Kilka miesięcy później ów bohater odradza się w jako istota rozumna w… szkielecie.

Od tego momentu zachodzi cała machina wydarzeń z czasem zmieniająca nie tylko przyszłość byłego awanturnika ale też i ludzi, czy istot których spotyka na swje drodze.

Poza oczywistym(tj. eksperymentowanie w nowej „powłoce”) jest to również perspektywa osoby, która nigdy specjalnie nie odniosła sukcesu w swoich przygodach ale ze względu na doświadczenie i przysposobienie pełniła bardzo ważną funkcję dla gildii. Znajdują się tutaj ciekawie przedstawione informacje dot. problematyki związanej z jego byłym zawodem oraz tego w jaki sposób na przestrzeni lat to wszystko się działo. Całość z czasem obiera gruby zarys fabularny, idea jest cały czas świeża oraz treściowo jest to po prostu interesująca manga.

D) Szukam większego chilloutu w drużynie, śmieszkowania i nawiązań do DnD.

W takim wypadku najlepszym wyborem będzie Benriya Saitou san, Isekai ni Iku. Jest to pierwotnie doujin, który doczekał się oficjalnej serializacji i jest zapewne najbliższą rzeczą do „kwiatków z sesji”.

Handyman Saitou to epizodyczna przygodówka traktująca o złotej rączce, który trafia do świata fantasy i przyłącza się do „typowej” grupki poszukiwaczy przygód(m.in. czarodziej z demencją, czy wróżka-na-wynajem) – zajmuje się otwieraniem zamków, czy naprawą ekwipunku. Całość jest zaopatrzona naprawdę w masę dobrego humoru, nawiązań do uniwersum DnD, czy po prostu codziennego życia awanturników.



Podsumowując.

W zasadzie poza powyżej wspomnianymi mam wrażenie że tylko jeszcze Dungeon Meshi jest wart wspomnienia – z tym, że pozycja jest trochę bardziej charakterystyczna, bo oprócz survivalu i adventuringu skupia się również na… gotowaniu(co zresztą zdradza sam tytuł). Dzieło popularne wśród fanów przygodówek – zaopatrzony przy tym w dużą dozę dobrej komedii i nawet ma swoją fabułę.

To by było w zasadzie tyle jeśli chodzi o tytuły okołotematyczne – pozostałe mangi w większości niestety BARDZO luźno opisują jakąkolwiek formę survivalu w świecie fantasy, ponadto idąc według najnowszych trendów tytułom tym najczęściej bliżej do gier komputerowych, niż fabularnych.