Otome ge Sekai wa Mobu ni Kibishī Sekaidesu zaraz obok Mushoku Tensei jest moim ulubionym isekajem. Dzieje się tak z kilku powodów: po pierwsze jest to jedna z niewielu pozycji, w których występuje zarówno harem męski jak i żeński(jest to za sprawą śledzenia dwóch perspektyw – protagonista nie jest jedynym, „przeniesionym” do innego świata); po drugie jest nim główny bohater – egocentryczny, rozleniwiony i ogólnie gość, którego nie można ubrać w zbyt wiele pozytywnych określeń; po trzecie jest to konwencja – autor wie, że stworzone przez niego uniwersum rządzi się nie raz absurdalnymi prawami i podkreśla to tylko, kiedy może ale jednocześnie umiejętnie „bawi się” tym pomysłem; czwartym ale i nie ostatnim powodem są ogólnie bohaterowie – nierzadko są to opryskliwi, godni pogardy członkowie rodzin szlacheckich, ludzi działający tylko na swoją korzyść, czy kliszowi do zwymiotowania bohaterowie wyrwani żywcem z gier otome ale w każdym z tych przypadków są to bohaterowie dobrani perfekcyjnie do świata przedstawionego.

Jednak od początku…

Pewien pracownik biurowy jednego nieszczęsnego dnia zostaje przymuszony przez swoją złośliwą siostrę do ogrania pewnej gry otome – w wielu miejscach niewygodnej, wręcz upierdliwej oraz przede wszystkim niezwykle trudnej i mało przyjaznej. Kończąc grę protagonista niestety pada z przemęczenia… wtem budzi się w nieznanym(na pozór) miejscu.

Jak się szybko okazuje – trafił on bezpośrednio do świata gry, którą niedawno ukończył. Jednak nie w ciele żadnego z książąt, króla, czy innej wysoko postawionej osoby – a jako syn barona i jego kochanki w podrzędnej rodzinie szlacheckiej. Jego jedynym „cheatem” jest zachowanie wspomnień z poprzedniego życia – wliczając w to samą grę i sposób jej ukończenia.

Nie jest to sytuacja, którą można by uznać za usłaną różami – otóż zasady otoczenia do którego trafia są zgoła inne od dotychczasowych – panuje tutaj oligarchia, w której to kobieta jest na szczycie drabiny społecznej, a mężczyźni są traktowani drugoplanowo; trafiają oni do szkół, w których uczą się etykiety i przygotowywani są do ożenku z kobietami, które nie raz mają po kilku mężów, czy kochanków.

Leon rozumie w jak niewygodnej znalazł się sytuacji – do tego jest osobą, która „nienawidzi” robić sobie pod górkę, więc od samego początku planuje sobie życie w taki sposób, aby iść po jak najniższej linii oporu. Niestety jego plany… niezbyt idą według myśli.

The World of Otome Games is Tough for Mobs - kadr z mangi nr 1
The World of Otome Games is Tough for Mobs - kadr z mangi nr 2
The World of Otome Games is Tough for Mobs - kadr z mangi nr 3

Po 10 latach od „przenosin” Leon dowiaduje się, że jego matka(nie-biologiczna) zaplanowała dla niego ożenek z… 50-letnią, niezbyt urodziwą kobietą, która już ma 7 mężów. Z tej okazji również miał trafić do akademii, aby wyuczyć się etykiety i ogólno pojętej kultury szlacheckiej.

Chłopcowi niezbyt spodobał się ten pomysł… tak więc trafiając do nowego miejsca nauki zaczyna egzekwować własny plan na życie, wyłączający z niego potrzebę wżenienia się w przypadkową rodzinę. Wykorzystuje do tego m.in. wiedzę o wydarzeniach z gry, aby wkrótce podnieść swój poziom(ale nie status!) życia.


Całość zaczyna się dość intrygująco – bohater próbuje przechylić szalę poprzez ingerowanie w „growe eventy”, czy odwiedzając „starożytne ruiny” pełne skarbów. W tym momencie warto zaznaczyć kilka kwestii – świat MobuSeka jest nie tylko na podstawie oklepanego fantasy ale czerpie również masę inspiracji z różnych tytułów typu science fiction, m.in. czy mecha, czy sporadyczne zapożyczenia z serii militarnych. Tak więc na porządku dziennym są nie tylko walki na szable ale również walki w ogromnych, autonomicznych pancerzach.

The World of Otome Games is Tough for Mobs - kadr z mangi nr 4
The World of Otome Games is Tough for Mobs - kadr z mangi nr 5
The World of Otome Games is Tough for Mobs - kadr z mangi nr 6

Jednak to nie wszystko, co tytuł oferuje – oprócz eksplorowanie własnego, dość… nietypowego, aczkolwiek ciekawego uniwersum pojawiają się również inne rzeczy, takie jak dekonstrukcje, czy nabijanie się z gier otome, próba zrozumienia w jaki sposób komunikować się z innymi ludźmi – często idealistami lub ignorantami; są też wszędzie kobiety, które traktują płeć brzydką jako obiekty „miłosnych przygód”, czy po prostu przedmiotowo.

Antagoniści – oprócz typowo „wątkowych”, czy epizodycznych pojawia się ktoś, przez kogo Leon ma co chwilę problemy; zresztą on sam również bardzo mocno pracuje na swoją niezbyt przychylną opinię.

The World of Otome Games is Tough for Mobs - kadr z mangi nr 7

Art jest jak widać całkiem solidny, poszczególne panele są rozrysowane szczegółowo i trzymają się prawidłowego tempa narracji. Całość jest stylizowana na dość „poważnie” i choć jest sporo komedii sytuacyjnej, to jednak slapstick pojawia się sporadycznie(lub nawet bardzo rzadko).

Nie jest to następne power fantasy – owszem, ludzie są niemili dla Leona, a on sam lubi się odegrać ale wynika to bezpośrednio z jego charakterystyki, a nie potrzeby autora wklejania samego siebie w sytuację.

Dzieje się dużo(również za kulisami), świat jest rozległy(adaptacja mangowa obejmuje już całkiem sporo materiału ale to nadal jest tylko jego „część”), jest sporo bohaterów i całość potrafi nie raz potrafi pozytywnie zaskoczyć, chłopaki z męskiego haremu potrafią być śmieszno-głupawi w swoim sposobie bycia i chęci przypodobania się swojej miłości, a Leon potrafi wypalić nie raz w zaskakująco przyziemny sposób.

Podsumowując – jest to bardzo ciekawa, niecodzienna odmiana isekaja, która składa sie na wiele różnych elementów i na pewno sobą nie zanudzi. Ze względu zmiany perspektyw(choć pierwsze skrzypce nadal gra Leon) jest to pozycja odpowiednia nie tylko dla męskiego odbiorcy ale również dla czytelniczek.